Specjalny Ośrodek Wychowawczy nr 2 Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP NP

Nasz Założyciel

Ks. Mieczysław Lisiński
Ks. Mieczysław Lisiński


„Najważniejszą rzeczą jest sprawianie radości bliźniemu
- to najlepsze, co możemy uczynić na tym świecie”

Peter Roseger



Mieczysław Lisiński urodził się w Żołyni niedaleko Łańcuta 30 października 1877 r. Jego ojcem był Jan Lis, z zawodu szewc, matka Cecylia, z domu Krzyżak. Rodzina Lisów była znana i szanowana w najbliższym środowisku, ze względu na uczciwość, wielki patriotyzm i głębokie przywiązanie do wiary katolickiej. W przeszłości między innymi dziadek Mieczysława, Wawrzyniec, kilkadziesiąt lat wcześniej wyruszył razem z innymi Żołynianami do walki o niepodległość w powstaniu styczniowym. Trudno to dzisiaj ustalić (różne źródła skłaniają się do odmiennych wersji), ale być może przez ten fakt z przeszłości rodziny zmusił Lisów do zmiany nazwiska - już w 1896 roku w ewidencji Mieczysław znajduje się pod nazwiskiem Lisiński.

Zaginięcie księgi metrykalnej dla Żołyni sprzed 1869 roku nie pozwala stwierdzić na pewno ile rodzeństwa miał Mieczysław. Z innych zapisów wiadomo, że miał o 13 lat starszego brata Jana (1864 - 1939), księdza, późniejszego proboszcza parafii w Golcowej koło Brzozowa. Miał też drugiego brata, Juliana, który został sędzią, a po przejściu na emeryturę osiadł w Czarnym Dunajcu. Trzeci brat, Franciszek, zmarł nim skończył rok życia. Biograf księdza Lisińskiego, B. Dzierżyński wspomina, iż Mieczysław miał także siostrę, lecz w źródłach pisanych nic o niej nie wiadomo.

W roku 1885 Mieczysław rozpoczął naukę w miejscowej szkole ludowej. Po jej ukończeniu uczęszczał do Gimnazjum w Rzeszowie. Mieszkał tam w bursie, prowadzonej przez jego rodaka, dr. Bronisława Karakulskiego, również nauczyciela religii. Z braku źródeł niewiele wiadomo o przebiegu nauki Mieczysława w Gimnazjum. Wiadomo, iż udzielał korepetycji, więc na pewno był pilnym uczniem. Z całą pewnością wiemy natomiast, iż Ksiądz Karakulski był bardzo wymagający na prowadzonych przez siebie katechezach, zaś chłopców w bursie uczył wielkiej karności. Mieczysław, jako późniejszy nauczyciel w Gimnazjum w Jarosławiu, z pewnością wiele czerpał z przykładu swojego wychowawcy.

Po zdaniu matury, Mieczysław, już jako Lisiński, wstąpił (za przykładem starszego brata) do Seminarium Duchownego w Przemyślu. Tam, przez cztery lata zdobywał wykształcenie teologiczne pod okiem wielu wybitnych wykładowców. Każdego roku otrzymywał najwyższe oceny nie tylko z przedmiotów, ale również z zachowania.

Święcenia kapłańskie otrzymał Mieczysław Lisiński wraz z 13 innymi kolegami alumnami dnia 22 lipca 1900 roku, z rąk nowego arcybiskupa przemyskiego, Józefa Sebastiana Pelczara. Prymicje w żołyńskim kościele parafialnym odprawił zapewne w najbliższą po święceniach niedzielę, tj, 29 lipca. Nieco wcześniej, bo już 17-go lipca dostał dokument ze skierowaniem na posadę wikariusza do Wielowsi - parafii leżącej między Tarnobrzegiem a Sandomierzem.

Znajdował się tu nowy murowany kościół pod wezwaniem św. Gertrudy, wyświęcony już w czasie pobytu tam księdza wikariusza, a także klasztor macierzysty dominikanek III Zakonu z nowicjatem. Parafia obejmowała jeszcze 4 inne wsie: Kocmierzów, Sielec, Sobór i Zakrzów, i Liczyła 3757 wiernych. W Sielcu znajdowała się ponadto murowana kaplica pod wezwaniem św. Jacka, w której odprawiano mszę 10 razy w roku. Na stanowisku wikariusza ks. Lisiński przebywał przez 3 lata, do 15 sierpnia 1903 r. Wraz z proboszczem Władysławem Ciechanowiczem liczącym 51 lat wypełniał obowiązki duszpasterskie i uczył religii w 3 szkołach na terenie parafii (w szkole w Wielowsi uczyły siostry dominikanki). Praca młodego wikariusza była co roku oceniana przez proboszcza i dziekana. Opinia, którą za każdym razem otrzymywał musiała być bardzo dobra, gdyż konsystorz biskupi pozostawił go przez 3 lata na jednym miejscu, a w 1903 roku dał mu promocję na posadę samodzielną i wyższej kategorii w Przemyślu. Ks. Lisiński został powołany na kapelana opactwa benedyktynek na Zasaniu, a zarazem na katechetę prowadzonej przez zakonnice Szkoły Wydziałowej Żeńskiej. Z kapelanią łączył się automatycznie rektorat klasztornego kościoła św. Trójcy. Było to dla młodego księdza, liczącego 26 lat życia i 3 lata kapłaństwa, duże wyróżnienie oraz dowód wielkiego zaufania ze strony arcybiskupa Pelczara. Na nowym stanowisku ks. Lisiński pozostał także 3 lata (15.08.1903 r. - 17.09.1906 r.). Zajmował się obsługą duszpasterską klasztornego kościoła, wygłaszał nauki ascetyczne dla zakonnic, uczył religii w przyklasztornej szkole.

Jeszcze w czasie posługi na stanowisku kapelana w Przemyślu, ksiądz Mieczysław przygotowywał się do zdania egzaminów proboszczowskich i na katechetę w szkołach średnich. To ostatnie stanowisko było szczególnie przez niego porządane, chciał bowiem uczyć młodzież. Egzaminy zdał i, już wcześniej będąc chwalonym przez swoich przełożonych i samego biskupa, 18 września 1906 roku został suplentem (pomocnikiem) katechety w I Gimnazjum męskim w Jarosławiu. Ten rok był więc pierwszym rokiem działalności księdza w tym mieście.

Pierwsze gimnazjum męskie w Jarosławiu
Pierwsze gimnazjum męskie w Jarosławiu

Stanowisko katechety w szkole średniej był w tym czasie bardzo znaczące. Księża na naradach zajmowali miejsca bezpośrednio koło dyrektora, wszyscy liczyli się z ich zdaniem. Katecheta, prowadząc lekcje, był zwolniony z normalnych zajęć księdza prze posłudze parafianom. Tym sposobem miał do dyspozycji wszystkie ferie szkolne. Jednocześnie było to stanowisko bardzo intratne - katecheci bardzo dobrze zarabiali. Sytuacja taka miała wiele przyczyn. Jedną z nich było to, że po prostu gimnazjów wtedy było bardzo mało. W diecezji przemyskiej w tym czasie istniały tylko: w Drohobyczu, dwa w Jarosławiu, w Jaśle, Krośnie, Przemyślu, Rzeszowie i Samborze. Istniały wprawdzie jeszcze inne szkoły średnie, ale gimnazja reprezentowały zdecydowanie najwyższy poziom nauczania. Jako inną przyczynę wielkiego poważania katechetów należy wymienić ich wielki wpływ na młodzież. Było to też powodem, iż staraniem władz kościelnych na nauczycieli religii w gimnazjach powoływano najzdolniejszych księży, często ze stopniem doktora (jak np. pełniący wówczas w Jarosławiu posadę katechety stałego w I Gimnazjum ksiądz Mateusz Czopor, albo opiekun Lisińskiego z Rzeszowa ksiądz Karakulski.

Ksiądz Lisiński, objął posadę katechety - suplenta przy wspomnianym ks. Dr Czoporze. Obaj księża od razu znaleźli wspólny język. Podzielili się liczbą godzin po równo, wzajemnie się wspierając. Ksiądz Lisiński zresztą mógł wykładać nie tylko katechezy. Czasami był proszony o poprowadzenie innych przedmiotów, jak: matematyka lub łacina, w zastępstwo.

Po czterech latach w charakterze suplenta, ks. Mieczysław uzyskał awans na katechetę stałego. Na tym stanowisku przez 18 kolejnych lat współpracował na zupełnie równorzędnych warunkach z ks. Czoporem. Dopiero przed przejściem tego drugiego na emeryturę zaangażowano do pomocy kolejnego księdza suplenta, Jakuba Makarę, ale tylko przez rok. Stał się więc Lisiński jedynym katechetą w I Gimnazjum. Taka sytuacja trwała do końca r. szk. 1934/35. Wobec wejścia w wiek emerytalny, i wobec zatargru z nowym dyrektorem, (zlikwidowana została wtedy kaplica szkolna), ksiądz Lisiński złożył rezygnację z zajmowanego stanowiska.

Pracę księdza katechety nad kształtowaniem młodzieży znamy głównie ze wspomnień jego byłych uczniów. Stamtąd wiemy (i jest to podkreślane z mocą przez wszystkich znanych źródłach), iż Mieczysław był bardzo dobrym nauczycielem, łagodnym, a zarazem wymagającym. Starał się wychowywać młodzież jak najbardziej po chrześcijańsku, z zachowaniem należytej tolerancji do szkoły uczęszczali także dzieci żydowskie, i grecko-katolickie). Ksiądz Hieronim Wyczawski OFM (1987), były uczeń, we wspomnieniach tak opisuje pracę katechetyczną księdza Liśińskiego: "Przepisany na każdy rok program przerabiał ks. Lisiński od początku października do końca kwietnia. W maju przeprowadzał powtórki całego materiału. Miesiące czerwiec i wrzesień przeznaczał w każdej klasie na naukę katechizmu. Oczywiście czynił to na innym poziomie wkl. I, a ia innym w kl. VIII (...). Przy tej metodzie uczniowie kończący Gimnazjum posiadali duże wiadomości z religii, a katechizm znali prawie na pamięć.

Lekcja zaczynała się i kończyła modlitwą, choć modliliśmy się już na początku pierwszej lekcji. Połowę lekcyjnej godziny przeznaczał ks. Lisiński na odpytanie materiału z lekcji poprzedniej, drugą połowę zajmował wykłada nowego materiału. Do odpowiedzi wywoływał uczniów na środek, ponieważ koledzy w ławkach mając otwarte podręczniki, podpowiadali. Gdy uczeń nie umiał, ks. Lisiński nigdy się nie denerwował, mawiał tylko często: "Oj Boże, Boże". (...) Wykładał tak jasno, że i dziś, po pół przeszło wieku jestem w stanie powtórzyć wiele jego wykładów. Nigdy nie miał przed sobą podręcznika ani żadnych notatek, co bardzo nam imponowało, jako że szereg innych nauczycieli zaglądało w czasie wykładu do podręczników."

Ważnym aspektem działalności duszpasterskiej i wychowawczej pedagoga było pilnowanie, aby każdy uczeń był obecny na niedzielnej mszy świętej. I tutaj można wspomnieć o kaplicy szkolnej, którą jako jedyną w Jarosławiu posiadało właśnie I Gimnazjum. Kaplica ta , na założenie której w 1903 roku pozwolenie wydał papież Pius XIII, umożliwiła studentom uczestnictwo w nabożeństwach nie tylko w niedziele, ale także w święta narodowe. W przeciwieństwie do kościołów, kaplica była ogrzewana także w zimie. Zamknięcie jej przez dyrekcję na początku lat trzydziestych, stanowiło jeden z powodów podania się na wcześniejszą emeryturę przez księdza Lisińskiego.

Katecheta prowadził także tzw. Sodalicję Mariańską. Jej spotkania odbywały się z reguły popołudniami, po lekcjach. Sodaliści czasami urządzali wycieczki i pielgrzymki do okolicznych sanktuariów lub dworów. Natomiast co roku, przed maturą, ks. Lisiński urządzał Sodalistom rekolekcje zamknięte w klasztorze O. Dominikanów, przy czym wydatki z tym związane pokrywał z własnej kieszeni.

Dziewczynki z sierocińca z ks. Lisińskim w dniu swojej I Komunii św.
Dziewczynki z sierocińca z ks. Lisińskim
w dniu swojej I Komunii świętej

O zaangażowaniu księdza wiedziały wyższe władze duchowne. Kilka razy dostawał listy pochwalne od Biskupa, między innymi w 1924 roku, kiedy to uzyskał przywilej noszenia rokiety (rodzaj odświętnego płaszcza) i mantoletu (komża przysługująca zwyczajowo tylko księżom kanonikom). Ksiądz katecheta jednak w swej skromności nie sprawił sobie takich szat. W okresie, gdy uczył w szkole, zawsze chodził w wysłużonej czamarze. W sutannie, która w dawnym Jarosławiu nazywała się rewerenda, chodził tylko wtedy, gdy załatwiał coś pilnego, w urzędzie lub u dyrektora szkoły. Po drugiej wojnie światowej, gdy czamara zniszczyła się, używał już tylko sutanny.

Ważnym aspektem działalności księdza Lisińskiego była jego działalność patriotyczna. Oprócz tego, że organizował obchody świąt narodowych jeszcze przed odzyskaniem niepodległości, co budziło niezadowolenie u władz zaborczych, to także czynni uczestniczył w organizowaniu powojennych tymczasowych władz samorządowych. Angażował się przy tym nie tylko sam, ale do pomocy wciągnął kilkunastu swoich uczniów ze starszych klas. W 1917 roku powstała w Jarosławiu Polska Organizacja Narodowa, w skład której wchodził między innymi ks. Lisiński. Uczestniczyło w niej także kilku profesorów z I Gimnazjum, oraz wychowankowie ze starszych klas. Organizacja spotykała się w istniejącym do dziś gmachu Towarzystwa Gimnastycznego Sokół.

W 1918 r., gdy losy wojny zdawały się być przesądzone, choć wrogie wojska stacjonowały jeszcze w mieście, jarosławska Organizacja Narodowa powołała tzw. "Reprezentację Rządu Polskiego w Jarosławiu" (w skład jej wszedł również ks. Lisiński) i rozpoczęła tworzenie "Pułku Jarosławskiego" i "Gwardii Narodowej". Ks. Lisiński jeździł po powiecie jarosławskim i werbował ochotników do obrony Lwowa i Przemyśla.

Ponieważ w tym samym roku ciągnęły przez Jarosław grupy zdemobilizowanych żołnierzy grabiąc garnizon i okradając miasto, Jarosławska Organizacja Narodowa podjęła uchwałę o natychmiastowym przejęciu władzy w mieści przez Polaków. Ksiądz Lisiński także wszedł w skład delegacji "Reprezentacji Rządu Polskiego w Jarosławiu", która zażądała od dowódcy garnizonu miasta generała Schuberta natychmiastowego przekazania władzy cywilnej i wojskowej w ręce polskiego oficera, ppłk W. Jarosza. Generał Schubert zrozumiał, że koniec wojny jest bliski, więc przystał na to żądanie, ale próbował jeszcze potajemnie wezwać na odsiecz wojska austriackie stacjonujące w pobliżu Rozwadowa. Zamiar generała został w porę rozpoznany i ks. Lisiński z grupą młodych uczniów - żołnierzy udał się lokomotywą w kierunku Przeworska, gdzie rozkręcili szyny kolejowe, udaremniając w ten sposób wsparcie wojsk stacjonujących w Jarosławiu. Dopiero po ustanowieniu przez naczelnika Państwa, Józefa Piłsudskiego rządu z A. Moraczewskim jako premierem, i po ustaleniu normalnych władz państwowych w Jarosławiu, Lisiński i inni działacze wycofali się z życia politycznego. Ksiądz Mieczysław powrócił dopiero jako Radny Miejski, wybrany w 1933 i pozostawał na tym stanowisku do rozpoczęcia drugiej wojny światowej.

Ksiądz Lisiński bardzo lubił pracę z młodzieżą, i wzajemnie był przez nich bardzo ceniony i poważany. We wspomnieniach wszystkich jego uczniów i wychowanków czytamy, iż ilekroć wracali do Jarosławia, zawsze starali się odwiedzać swojego katechetę i wychowawcę. Ksiądz, poprzez swoje szerokie znajomości w Radzie Miejskiej, i okolicznych dworach, załatwiał niejednemu uczniowi posadę, pomagał znaleźć pracę, lub umożliwiał dalsza naukę (J. Makara, 1959).

Niemal codziennie, gdy ksiądz Mieczysław wychodził około godz. 17 na spacer ulicą Grunwaldzką, zawsze dołączało się do niego kilkoro uczniów. Rozmawiali wtedy zupełnie swobodnie, czasami żartobliwie, zawsze wesoło. Wśród uczniów wzbudzał ksiądz katecheta, podziw, szacunek, niemal uwielbienie. Ten wielki pedagog bowiem, jako człowiek bardzo wrażliwy na cudze nieszczęście biedę, niejednemu uczniowi umożliwił dalsza naukę, poprzez dyskretną zapomogę, także finansową. Takie sytuacje tak wspomina Ks. H. Wyczawski (1987): Jak często ks. Lisiński pomagał uczniom zapłacić czesne - nie wiem, robił to bowiem bardzo dyskretnie. Raz tylko (...), widziałem, jak w końcu korytarza dawał pieniądze memu koledze i usłyszałem zdanie: "zapłać, i nie mów nikomu". Kiedy kolega chciał pocałować katechetę w rękę, mamrocząc jakieś podziękowania, Lisiński ruchem ręki oddalił go mówiąc: Idź do klasy".

Ksiądz Lisiński był bardzo wyczulony na biedę uczniów, szczególnie tych najmłodszych. Wiedział niekiedy, że nie mają domu, nie mają za co zapłacić za naukę, nie mają domu lub rodziców. To dla nich między innymi założył w 1919 roku Dom Sierot Polskich, z fundacji byłego Burmistrze - dr. Adolfa Dietziusa. Lisiński był też jego dyrektorem do roku 1950. Szerzej opiszę to jego działo życia w następnym rozdziale.

Wraz z wybuchem drugiej wojny światowej, we wrześniu 1939 roku, dotychczasowe bardzo pracowite, choć spokojne życie ks. Mieczysława Lisińskiego drastycznie się zmieniło. Od początku okupacji był przez hitlerowców represjonowany. W grudniu, razem z franciszkanami i dominikanami został wywieziony za San, z groźbą natychmiastowego rozstrzelania w razie powrotu. Wyrzucony za linię demarkacyjną, początkowo zamieszkał w okolicach Sieniawy u znajomego proboszcza - kolegi ze studiów. W maju 1940 roku, posiadając sfałszowane dokumenty powrócił jednak do Jarosławia. Niestety, sytuacja, w jakiej się znalazł przez ostatnie kilka miesięcy niekorzystnie odbiła się na jego zdrowiu: wrócił sterany, i z rozstrojem nerwowym. Następne 3 miesiące, dla podratowania zdrowia i uspokojenia nerwów spędził w jednym z majątków w Chłopicach. Pomimo zakazu wrócił jednak do miasta, do swojego mieszkania w Domu Sierot. W październiku 1941 roku, wcześniej ostrzeżony o grożącym mu nazajutrz aresztowaniu przez Gestapo, udał się pociągiem do swojego brata Juliana, zamieszkałego w Czarnym Dunajcu. Tam jednak, w wyniku bliżej nieznanej akcji Gestapo, został dotkliwie pobity podczas rewizji domu w poszukiwaniu radia. Okrutnie go wtedy skopano, i obito, zostały mu wytrącone zęby. Po tym incydencie ksiądz Lisiński, zupełnie załamany psychicznie, został przewieziony potajemnie do Tapina koło Radymna, do miejscowej szkoły prowadzonej przez Siostry Służebniczki. Tam też doczekał końca wojny.

Po wojnie ksiądz Lisiński wrócił do Jarosławia, bardzo zmaltretowany i wyczerpany. Po niedługim jednak czasie powrócił do zdrowia, i mógł zająć się na nowo funkcjami dyrektora Ośrodków Wychowawczych. Jednak z powodu represji nowych władz, a także chęci upaństwowienia Domów, w 1950 roku w specjalnym piśmie do biskupa poprosił o zwolnienie z obowiązków dyrektorskich. Wtedy, opiekę nad Domami Sierot przejęło państwo.

Kościół Świętego Ducha
Kościół Świętego Ducha

W międzyczasie, ks. Lisiński w lipcu 1945 roku otrzymał posadę Rektora przy kościele św. Ducha w Jarosławiu. Na tej posadzie pozostał już do swojej śmierci w 1957 roku. Od 1950 roku natomiast, czyli od momentu rezygnacji z opieki nad Domami Sierot, zamieszkał w wikarówce prze kościele parafialnym. Nowym obowiązkom oddał się od razu z właściwą sobie energią. Pierwszym zadaniem, które ksiądz Lisiński zrealizował było odnowienie ołtarza, wysprzątanie wnętrza i odmalowanie ścian kościółka. Jego staraniem wyposażony został także w oświetlenie elektryczne i ogrzewanie, odnowione zostały też organy. Dzięki gorliwości tego duszpasterza, do kościoła przychodziło coraz więcej wiernych.

Ponad dziesięcioletni okres pracy na stanowisku rektora został przerwany w 1956 roku przez chorobę nowotworową. Niedługo potem, 18 stycznia 1957 roku w jarosławskiej wikarówce ksiądz Mieczysław Lisiński zmarł. Przeżył 80 lat, w tym 57 lat kapłaństwa. Spośród wszystkich alumnów wyświęconych w 1900 roku, on dożył najstarszego wieku.

Trumnę ze zwłokami zmarłego przeniesiono z wikarówki najpierw do kościoła św. Ducha, a w dnniu pogrzebu do kościoła farnego. Mszę żałobną odprawił o rok starszy święceniami kolega ze studiów, ks. Arcybiskup przemyski Wojciech Tomaka, bliski przyjaciel Ks. Mieczysława. Biskup ten również poprowadził kondukt żałobny w kierunku cmentarza. W pogrzebie brali udział wszyscy księża jarosławscy, przyjaciele i niezliczony tłum wdzięcznych mieszkańców Jarosławia.

Ks. Lisiński został pochowany na Starym Cmentarzu, początkowo w grobowcu proboszczów jarosławskich. W rok później, dawni uczniowie i wychowankowie z jarosławskiego zakładu sierot, którym zmarły kierował przez ponad trzydzieści lat, ufundowali księdzu jego własny grobowiec. Znajduje się on po prawej stronie kaplicy cmentarnej. Mimo, iż ksiądz Mieczysław Lisiński był bardzo znany w Jarosławiu ze swej pracy katechetycznej, duszpasterskiej, narodowo - patriotyczne, a w ostatnim okresie jako rektor kościółka św. Ducha, To pozostał w pamięci mieszkańców najbardziej jako założyciel i wieloletni dyrektor Domów Sierot polskich. Dlatego też, na jego grobowcu umieszczono tylko skromny, ale jak wiele mówiący napis "Ojciec Ubogich".

© 2006-2017 Specjalny Ośrodek Wychowawczy nr 2 Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP NP